4 powody dla których warto zakończyć z kimś znajomość (i dlaczego inni ludzie nie uratują twojej duszy)

zakończyć przyjaźń

Inni ludzie. Mogą wnosić w życie nową perspektywę i dobrą energię, ale mogę też niszczyć nasz wewnętrzny spokój. Kiedyś desperacko pragnęłam ludzi wokół siebie żeby wypełnić emocjonalną dziurę, samotność którą dostałam w spadku rodzinnym. Nieważne jakich, byle byli. Złapałam równowagę dopiero kiedy zrozumiałam o co chodzi z tymi wszystkimi deficytami i po co właściwe są ludzie w moim życiu.

Ludzie często na siłę trzymają się innych w obawie przed samotnością. Sama miałam taki okres. Poznawałam ludzi na oślep w nadziei, że wraz z kolejna osobą coś się we mnie w końcu zapełni i będę czuła się świetnie. Lista znanych mi osób powiększała się, ale moje samopoczucie pozostawało bez zmian. Samotność gniotąca od dzieciństwa nie znikała, a tylko była zagłuszana częstszymi wypadami i spotkaniami. Potrzebowałam poukładać siebie i swoje emocje żeby nauczyć się spędzać czas z innymi i nie oczekiwać, że będą lekarstwem na moje deficyty.

Teraz też poznaje wielu ludzi i kocham to, ale nie robię tego tak chaotycznie i niewprawnie jak kiedyś. Staram się otaczać tymi którzy dają mi coś dobrego, z którymi czuje się lepiej, weselej, zainspirowana czy po prostu po ludzku zadowolona. Odsuwam za to od siebie osoby, które źle na mnie wpływają. Nie widzę w tym nic złego. Mówi się „Nie jestem zupą pomidorową żeby wszystkim smakować”, ale działa to też w drugą stronę – nie każdy musi mi smakować, po prostu. Można też po pewnym czasie potrzebować innych smaków i mieć nowe apetyty. Zmieniamy się cały czas.

przyjaźń relacje

 

Są rzeczy i zachowania których się wystrzegam i jak tylko mogę uciekam jak najdalej:

 

1) Negatywne nastawienie do świata – marudy którzy widzą tylko ograniczenia. Zrzędzą zrzędzą, zrzędzą. Za ciepło, za zimno, daleko do piątku, w piątek, że weekend za szybko się kończy, nie wyspane marudzi, wyspane marudzi, że mało zrobiło, bo szybko poszło spać, czyta jakieś straszne newsy w gazecie i przeżywa, że w tym kraju to tylko bezrobocie, bieda, pracy nie ma, same wypadki i morderstwa, tylko położyć się i umrzeć. Często muszę z takimi osobami przebywać zawodowo i stosuję prostą metodę odcinania się kiedy ktoś zaczyna to nieznośne jojczenie. Nie chce tej energii u siebie i koniec.

2) Ciągnięcie w dół – zaczynasz coś nowego, ekscytującego, z radości nie możesz wysiedzieć na tyłku i okazuje się, że obok masz osobę, która uprzejmie ciągnie cię w dół.

„Nie no wiesz, ja się tylko martwię, może nie zmieniaj jednak pracy, bo co jak Cię wywalą z tej nowej?”

„Takie ryzyko, po co Ci to, wiesz no, nie uda Ci się na pewno.”

„Życie nie jest takie łatwe, nie jest. Trzeba wiedzieć gdzie jest Twoje miejsce w szeregu, nie wymyślać, jakoś żyć.”

O matulu! Jasne coś może się nie udać, to jest normalne. Nie zawsze jak się zagra to się rozbija bank. Ale wiara, że się uda i wsparcie ludzi obok jest bezcenne. Warto tego uczucia poszukać.

Mała poprawka jeśli chodzi o rodzinę. Zawsze mówię, że jeśli chodzi o światopogląd czy jakieś ryzykowne sprawy to nie pyta się o opinie osób, które są z innego pokolenia. Twoja babcia, mama, wujek i dziadek mogą drżeć kiedy usłyszą o jakimś Twoim szalonym pomyśle na życie i bardzo możliwe, że zaczną biadolić. To nie znaczy, że musisz od razu sprzedać ojca na allegro. Po prostu są sprawy, które jako dorosła osoba możesz przedyskutować z kimś innym. Ciach, ciach, pępowinko.

zakończenie-relacji

 

3) Lubią cię kiedy dzieje się źle –znasz takie osoby, które lubią głaskać po głowie kiedy jest źle, ale oddalają się od ciebie kiedy coś ci się udaje? Łączmy się ze sobą w bólu, ale jak ci się małpo trafi coś lepszego niż mnie to już inaczej pogadamy. Podejrzewam, że tę cechę dostajemy w spadku po prapraprapraprzodku z zaplątanym w supeł genotypem, ale można nad tym pracować. Pozytywną zazdrość mam już przerobioną. Co prawda zdarzają mi się wpadki, ale po prostu nie informuje o tym mojego towarzysza który jest szczęśliwszy ode mnie. Czemu mam psuć jego szczęście tym, że mi czegoś jeszcze brakuje? Przykład z życia: ”Nienawidzę Cię, bo masz trzy koty, a ja dwa. Koniec z ta całą śmieszną przyjaźnią.”

4) Nie twoja bajka – jak w tytule. Nie masz z tymi ludźmi nic a nic wspólnego, a spotykasz się z nimi bo:

a) kiedyś było fajnie

b) znacie się skądś tam i jakoś tak się widujecie

c) cholera, sama nie wiesz.

Znam wielu ludzi którzy są naprawdę mili i nic im do zarzucenia nie mam, ale nie nadajemy na tych samych falach. Różni nas styl życia, to co jest dla nas ważne, cele i pragnienia. Nie ma tego punktu styku. Jeśli w jakichś innych sprawach czy działaniach (zawodowych/ charytatywnych/ to mąż twojej siostry brata, którego widujesz raz w roku na imieninach wujka/wpisz co chcesz) również nic was nie łączy to powiedz, po co to kontynuować? Wyobraź sobie spotkanie przy browarku i totalną ciszę. Nawet o pogodzie się nie klei. Smutne. No po co?

Jest jeszcze jeden rodzaj ludzi, z którymi nie tylko warto, ale nawet trzeba zakończyć relacje. To ludzie toksyczni, wpływający na ciebie destrukcyjnie, z którymi naprawa relacji jest niemożliwa (wiesz to po czasem kilkudziesięciu próbach). Nie ważne wtedy czy to twoja matka, ojciec, babka, twój mąż czy nawet dziecko. Jeśli ktoś obrał sobie ciebie za cel i krzywdzi cię, nie ma najmniejszego zamiaru pracować nad waszą relacją, a od spotkań z tą osobą czujesz, że nie chce ci się dalej żyć to zostaw to wszystko za sobą. To bardzo trudne, ale możliwe. Nawet jeśli inni ci powiedzą, że tak nie można, no bo to przecież rodzina, tej się nie wybiera, a kochać trzeba. Mała rada – poślij tych innych do diabła.

PS Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂

  • Od zawsze ostrożnie dobieram znajomych i myślę, że to właściwa strategia 🙂

    • Dee

      Też tak myślę 😀

  • Aleksandra Kasprzyk

    A wiesz, że miałam kiedyś stworzyć podobny wpis? 🙂 Klucz do „sukcesu” w tym, aby przyznać się, że takie znajomości ciągną nas w dół niż poprawiać nasze samopoczucie i odważyć się oddalić od takich osób lub odciąć się raz na zawsze. Człowiek zbyt często obawia się samotności albo tego, że będzie żałował swoich decyzji. Brawa dla tych, którzy posiadają wspominany przeze mnie klucz. Bardzo ciekawy i przydatny wpis. 🙂 Można spojrzeć na niego też z drugiej strony i przeanalizować, czy sami nie jesteśmy takimi osobami od których trzeba uciekać. 🙂 Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu dobrych ludzi na swojej drodze 🙂

    • Dee

      Odcięcia bywają bardzo trudne. Mam na swoim koncie kilka trudnym, w tym rodzinnych, więc wiem że to nie jest takie hop siup i idziesz dalej. Kiedyś panicznie bałam się samotności, szczególnie kiedy zaczęłam stawiać na „super relacje”, a nie „takie sobie”. Myślałam, że zostanę samotnikiem-pustelnikiem, a jednak nie zostałam 😉

      Nie pomyślałam o takim wykorzystaniu wpisu, ale tak też można go przeanalizować. Sprytnie 😀 Tobie też samych dobrych relacji, a ze złymi na drzewo 😀

  • Czasami lepiej spalić za sobą most, żeby powstrzymać się od jego ciągłego przekraczania 🙂 Pozdrawiamy

    • Dee

      Jeśli relacja przynosi same złe emocje to rzeczywiście lepiej tak zrobić 🙂