5 sposobów na to żeby poprawić bardzo, bardzo zły dzień

sposób na zły dzień

Mam czasami te bardzo, bardzo złe dni. Ty na pewno też. Mimo tego, że jestem już poogarniana w najważniejszych obszarach życia to nadal zdarzają mi się dni kompletniej destrukcji. A to dostanę z liścia moim najgorszym lękiem. Ewentualnie muszę skonfrontować się z uczuciem, że na czymś mi bardzo zależy, ale nie mogę tego dostać żadnym sposobem. Bywa też tak, że czegoś nie rozumiem, mimo że się bardzo staram, a to jest dla mnie tak cholernie ważne. Takie konfrontacje rozwalą mnie na kawałki. Nie mam siły wstać z łóżka, najchętniej schowałabym się pod kocem i po prostu trwała w bezruchu. Musze się bardzo pilnować przed takim stanem, bo kiedy w niego wpadam nie mogę się z niego wydostać. Ale znalazłam kilka sposobów na to żeby go trochę obłaskawić, a czasami nawet się z niego wyrwać.

1) Zrobienie czegoś co widać – żyjemy w takich śmiesznych czasach kiedy możesz pracować bardzo dużo i nigdy nie zobaczyć efektów swojej pracy. Jeśli wykonujesz zlecenia to jeszcze pół biedy, bo najczęściej prowadzisz swój projekt od początku do końca.

Przykład: siadasz, włączasz kompa, piszesz/gryzmolisz jakieś bohomazy/coś tam coś tam, skończone.

Co prawda tego bohomaza nie możesz dotknąć, bo siedzi sobie w kompie, ale jest. Gorzej kiedy jesteś tylko małym trybikiem dużej maszyny.

Przykład: tylko włączasz kompa.

Całe dnie tylko włączasz i włączasz i nic z tego nie wynika. Brak wyników pracy frustruje. Co prawda nie muszę na co dzień wykonywać tylko jednej czynności w pracy, więc nie odczuwam tej frustracji, ale kiedy mam ten koszmarny dzień staram się zrobić coś co widać, co jest namacalne i jest całością.

Przykład: zmywam gary – były brudne, są czyste, sukces. Mogę je dotknąć, mogę z nich zjeść, widzę że są czyste. Zadanie wykonane!

Robię więc tego felernego dnia zaległe prace domowe, segreguje rzeczy w szafach, robię coś rękoma. Ważne jest żeby zobaczyć efekt końcowy.

sposoby na zły dzień

2) Gwałtowna zmiana emocji – mi to pomaga kiedy wpadam w marazm i nie mogę się obudzić. Ten stan to taka mgiełka która powoli zasnuwa umysł i którą muszę szybko odgonić. Robię wtedy coś na co zwykle nie mam ochoty, a co wybija mnie kompletnie z rytmu i zmienia wewnętrzne uczucia. Dla każdego to będzie coś innego. Ja na przykład nie znoszę rozmów i załatwiania spraw przez telefon. Gadanie do bezcielesnego głosu i to w sprawach urzędowych, a nie prywatnych wybija mnie totalnie i zmienia emocje. Zadanie idealne na ten dzień.

3) Coś co relaksuje – książka/ muzyka/ komiks/ bajka/ film/ medytacja/ sport/ co tylko chcesz. Ja z bieganiem jestem ostatnio pokłócona, ale domowych ćwiczeń nie odmówię. Podobnie jak komiksu czy bajki, która wprawi mnie w dobry nastrój. Ostatnio ratował mnie Ratatuj i Potwory i spółka.

4) Włóczenie się – spacer, ale z innym celem. Uwielbiam się włóczyć po mieście. Trochę ubolewam, że moje miasto jest takie małe i przewłóczyłam już większość ulic. Wyjście z domu zmienia perspektywę, a nieznane uliczki zawsze mnie ciekawią – architekturą, sklepikami ukrytymi w zakamarkach, innym powietrzem, ludźmi, światem. To pomaga.

sposoby na zły dzień

5) Odpuść – jeśli nic ci nie pomaga, a sprawy do załatwienia nie walą się jak lawina na łeb to odpuść. Ja odpuszczam na jeden dzień jeśli nie mogę się pozbierać. Robię sobie dzień dziecka, olewam wszystkie sprawy do załatwienia i tyle. Korzystam też przy tym często z punktów z tej listy, ale nie po to żeby się obudzić do działania, ale po to żeby spędzić miło czas. Nie jesteś maszyną, masz prawo do słabości. W takie trudne dni zaopiekuj się sobą jak najukochańszą osobą.

W niedzielę miałam akurat dzień totalnej rozłamki i leczyłam się punktem 1, 3 i też trochę 5. Podziałało, w poniedziałek wróciła energia i moc. Do tej listy mogę dopisać teraz kolejny punkt – napisz post o tym wszystkim – o tym jak sobie radzisz, a jak odpuszczasz i miej nadzieję, że pomoże komuś z podobnym problemem.

A jakie Wy macie sposoby na takie obezwładniające dni?

PS Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂