„Czy wiesz coś na pewno?” – mocno subiektywna recenzja Zlotu 2016 Latającej Szkoły

Kiedy miałam naście lat wiedziałam o życiu wszystko – wiedziałam kto jest zły, a kto dobry, co powinno się robić, a czego nie. Ocena człowieka to była minuta, pach i już zrobione. Wiedziałam jak będzie wyglądać moja przyszłość, w głowie bez problemu przywoływałam jej całkiem wyraźny, choć bardzo ogólnikowy obraz – ja w tym i w tym miejscu z tym i tym człowiekiem i na pewno koszmarnie bogata. Tak logicznie patrząc im jestem starsza tym to całe zamieszanie na temat życia powinno być łatwiejsze – więcej lat to więcej doświadczeń. A ja się czuję jakbym z każdym rokiem wiedziała coraz mniej. Też tak masz?

latająca szkołaAgata Dutkowska, założycielka Latającej Szkoły

W ostatni weekend przeżyłam coś bardzo odświeżającego – brałam udział w Zlocie Latającej Szkoły w Krakowie, która zajmuje się wspieraniem kobiecych kreatywnych biznesów i było to przeżycie niezwykłe, chwilami niemal dla mnie mistyczne. Biznes od zupełnie innej, kobiecej strony. Tłumy kobiet różnej maści, warsztaty, laby, opowieści od których miesza się w głowie. Rozmawiałam ze sporą częścią z wielkiego tłumu kobiet, a z niektórymi nie zdążyłam niestety zamienić nawet słowa. To wszystko razem lekko wstrząsnęło mną. Nowe miejsca i inna perspektywa uwalniają umysł. Utwierdziłam się też w moich przekonaniach, że lubię poznawać nowych ludzi nie mając kompletnie żadnych oczekiwań. To trudna sztuka i ciągle się jej uczę. Zlot to był zbyt krótki czas żeby móc kogoś poznać na tyle blisko by ocenić. Ach! Jak lekko mi było poznawać, nie oczekiwać, nie oceniać. Odświeżające uczucie. Dawno nie miałam też okazji do tak spontanicznego i bardzo otwartego poznawania innych osób. To naprawdę wielka siła Zlotu. Chcę to przenieść do mojej codziennej rzeczywistości, a nie używać tylko od święta, bo to potężne narzędzie do nauki. Jest tyle spraw o których nic nie wiem, ludzi których nie znam i kiedy wydaje mi się, że już wszystko wiem i mogę bez problemu odgadnąć jak się skończy każda historia przypominam sobie to wszystko i budzę się.

latająca szkołaNa warsztacie z Marią Kulą

Prócz przeżyć czysto duchowych i energetycznych napakowałam również głowę sporą wiedzą. Teraz powoli rozkładam ją na czynniki pierwsze i wplatam w mój biznesowy plan. Jest fajnie, kurcze fajnie jest!

latająca szkoła

Z wielkim trudem wybrałam tylko kila zdjęć ilustrujących cały Zlot, wybór był zbyt duży. Jednym z moich Zlotowych odkryć jest Magda Magdalena Trebert, jej zdjęcia są magiczne. Wiem, że kiedyś uda mi się wybrać do niej na sesję. Zajrzyjcie również proszę do Marii Kuli, jej warsztat na temat pisania napełnił mnie bardzo dobrą energią. I na koniec Blimsien, z którą chciałam chwilę pogadać i los dał nam się spotkać przy samej szatni, ale potem zagubiłam się w magicznym tłumie. Polecam gorąco, bo porusza bliską mi tematykę.

latająca szkoła

Pozlotowy tydzień to lekkie zawieszenie systemu, ale już się z niego budzę z nową energią. Zbyt dużo przeżyć w jednym czasie. Miało to też trochę wspólnego ze zmęczeniem po wielogodzinnej podróży do domu. Nie jestem fanką podróży, ale nie mogę zaprzeczyć temu, że uczą i otwierają oczy. Kraków mną potrząsnął. Następne takie wstrząsy za rok. Kto jedzie ze mną?

PS Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂