Idealny właściciel dla kota – pasujesz do profilu?

Idealny właściciel dla kota

Bardzo łatwo jest adoptować lub kupić kota – wystarczy przejść się do schroniska albo otworzyć trochę szerzej portfel. Trudniej jest mieć przez nawet 20 lat szczęśliwe zwierzę w swoim domu. Mam nadzieję, że garstka faktów plus kilka moich przemyśleń pomoże komuś kto zastanawia się czy podoła opiece nad kotem. Nie sztuką jest zwierzę hodować – karmić codziennie i sprzątać kuwetę. Najfajniej kiedy jedna i druga strona czerpie radość z bycia razem, bo po prostu do siebie pasują. Do tego dochodzi też cała kupa (i to dosłownie!) prozaicznych kwestii, o których często się nie myśli kiedy w głowie zawróci puchate, miauczące kociątko.

Na początek eksperyment (eksperymenty są fajne!) i refleksja. Nie jest wcale tak łatwo mieć szczęśliwego kota. A raczej żeby mieć szczęśliwego kota trzeba sporo dać od siebie, bo nic nie zrobi się samo. Koty potrafią bardzo dobrze udawać – nie wyglądają na tak chore jak mogą być (w naturalnym środowisku pokazywanie ciężkiej choroby nie jest dobrym pomysłem, szczególnie kiedy jest się tak niewielkim drapieżnikiem) i często okazuje się, że kot niewyglądający na chorego jest w paskudnym stanie. Kot to drapieżca, dziki łowca – obserwuje, czai się, atakuje, to naprawdę aktywny typ. Jak to się składa do kupy z leniwym Fafikiem, który jedyne co robi przez pół dnia to zmienia pozycję do spania na fotelu? Udaje paskudnik kogoś innego czy o co chodzi?

Dostosowanie swojego życia do życia kota

Niewychodzący kot (nawet w kontrolowanych warunkach na smyczy) za cały swój świat ma tylko mieszkanie. Sprawa wygląda trochę inaczej w przypadku częstych, regularnych spacerów. Spacery w szelkach to świetny pomysł, jeśli kot ma na to ochotę można chodzić nawet codzienne (przy okazji właściciel też może się przewietrzyć). Jednak samodzielne wędrówki motywowane tym, że przecież nie można ograniczać kociej swobody to nie jest dobry pomysł. Jeśli chcesz żeby kot pożył długo i w dobrym zdrowiu to nie polecam wypuszczać go samopas.

Ale wróćmy do kota, który mieszka w domu. Bądź odpowiedzialny za to co oswoiłeś stało się już frazesem, ale pasuje jak ulał do sytuacji. Skoro kot uważany jest za zwierzę towarzyszące to trzeba to wziąć na klatę ze wszystkimi konsekwencjami, nie tylko z tymi, które akurat pasują.

I teraz mały eksperyment – usiądź na chwile w swoim domu/mieszkaniu i wyobraź sobie taką sytuacje:

Cale życie mieszkasz w tych samych kilku pomieszczeniach, nigdy nigdzie nie wychodzisz, każdy dzień jest taki sam i samotny. Co prawda co jakiś czas pojawiają się inni, ale potem gdzieś znowu wychodzą, większość czasu to jednak spotkanie z samym sobą. W mieszkaniu nic się nie zmienia, meble stoją tak jak stały, nic nie zaskakuje, jest wręcz do bólu monotonnie. Wyobraź sobie, że tak mijają lata. Przytaczające co?

Idealny właściciel dla kota

Z tego powodu tyle się mówi o dostosowaniu mieszkania pod kota. To jest jego cały świat. Ze smutkiem patrzę na domy gdzie nie ma nawet drapaka, żadne powierzchnie płaskie (półki, stoły, parapety) nie są dostępne dla kota, a jedyne co składa się na kocią wyprawkę to micha, posłanie (lub nie) i kuweta. Żadnych zabawek, żadnych ekscytującym miejsc do obejrzenia (na parapecie stoi mnóstwo rzeczy, więc nawet przez okno nie ma jak wyglądać. Kot bez nowych bodźców z otoczenia powoli umiera wewnętrznie. I potem staje się takim zdechłym Fafikiem, który żeby zając się czymkolwiek przesypia prawie całą dobę.

Jeśli decydujesz się na kota to oznacza, że podejmujesz się wyzwania. W naturalnym środowisku kot codziennie odbiera setki różnych i ciekawych bodźców. W mieszkaniu nie da się zapewnić tego samego, ale można postarać się żeby zapewnić ich jak najwięcej. Lepiej jest zrobić połowę niż kompletnie olać sprawę, co nie?

Podstawą są zabawki i to różnego rodzaju, bo jedna i ta sama zabawka czy zabawa nie będzie zajmowała zwierzaka w takim samym stopniu przez długi czas. Z kotami trzeba bardzo często zmieniać strategię jeśli chodzi o zapewnianie im rozrywki zastępującej polowanie w naturalnym środowisku. Także dom trzeba przystosować do potrzeb niewychodzącego kota, dla którego ta niewielka przestrzeń jest całym światem. Dla wielu osób tak duże dostosowanie swojej przestrzeni dla kota może być trudne i takim osobom nie polecam posiadanie kota. Kot dużą część swojego życia spędza bez swojego właściciela (nie licząc sytuacji gdy właściciel nie pracuje lub pracuje w mieszkaniu), wiec kot dużo częściej przebywa w przestrzeni domowej i intensywniej z niej korzysta niż człowiek. Podstawą w domu jest drapak, wysoko ulokowane siedziska i dostęp do parapetu z którego można obserwować ludzi i ptaki. I to jest naprawdę minimum z minimum. Te zasady obowiązują nadal kiedy masz więcej niż jednego kota.

Kot jest… kotem

Kot często traktowany jest jak puchata zabawka, słodka i miła, do noszenia na rąsiach, całowania po nosku, no bo koty są takie śmieszne, wie o tym cały Internet. No to nie do końca tak.

Większość kotów (ale nie wszystkie!), które zostały w dzieciństwie zsocjalizowane z ludźmi jest kontaktowa i przyjazna. Ale to nie oznacza, że można wyprawiać z nimi cuda. Relacja kota i człowieka musi być partnerska, nie widzę tego inaczej. Nie zapanujesz nad kotem tak jak nad psem. Kot nie będzie wykonywał Twoich poleceń na komendę. Jeśli masz problemy z tym, że inne istoty są niezależne i mogą mieć w głębokim poważaniu Twoje zdanie nie decyduj się na kota. Również zbytnie poddanie się zdaniu kota nie jest wcale zdrowe. Fanów partnerstwa zdrowa relacja z kotem zadowoli.

Innym mitem jest, że koty to samotniki i człowiek potrzebny jest im tylko do zapełnienia michy. Kot potrzebuje dużo uwagi i uczucia, ale na swoich własnych zasadach. Wielu właścicieli może uważać swojego kota za zwierze zbyt niezależne, które nie ulega pod wpływem nacisków czy ingerencji z zewnątrz. Najkorzystniejszym rozwiązaniem jest zaakceptowanie kota takim jaki jest i stawianie realnych wymagań relacji z kotem. Ważna jest także aktywne uczestnictwo w życiu kota, im więcej kontaktu nawiąże z nim człowiek tym więcej uwagi kot poświęci właścicielowi. Koty często same nie wykazują inicjatywy, szczególnie wycofane osobniki. Częsty, ale nie natarczywy kontakt pogłębia więź. Upierdliwość lub obojętność ochładza. Zasada równowagi sprawdza się w tym przypadku jak ulał.

Jeszcze a propos kotów i relacji z kotami – marzy mi się świat, w którym koty domowe będę się rozmnażać w warunkach kontrolowanych i każdy dostanie w tym najważniejszym, dla kociej socjalizacji, okresie życia dużą porcję kontaktu z życzliwym i czułym człowiekiem. Każdy kot nie tylko te rasowe. Oj, sporo roboty by odpadło behawiorystom. I poprawiło kocio-ludzkie kontakty. Ja bym nie narzekała na mniej roboty.

Idealny właściciel dla kota

Jak sam nie dostosujesz swojego życia do kota to kot i tak je zmieni

Kiedy w domu pojawia się kot rzeczy pozornie oczywiste często boleśnie zaskakują. Co się na pewno zmieni kiedy w mieszkaniu pojawi się kot?

  • Jeśli chcesz spontanicznie wyjechać musisz zapewnić kotu opiekę, szczególnie jeśli żywisz kota czymś lepszym niż sucha karma i jeśli nie masz miski z wkładami chłodzącymi. Jedna noc to pół biedy, ale dłuższy wyjazd może sprawić problem.
  • Jeśli bierzesz kota półdługowłosego lub długowłosego to przygotuj się, że możesz zatonąć w futrze. Sierść na ubraniach, w jedzeniu, w bieliźnie, w soczewkach. Jest wszędzie!
  • Zdrowe żywienie kota nie oznacza nasypania do miski po brzegi suchej karmy (i to jeszcze o zgrozo wegańskiej!). Jeśli chce się żywic zdrowo swojego pupila to niestety trzeba będzie poświecić na to albo trochę czasu albo pieniędzy. Z żywieniem wiąże się jeszcze jeden problem roztrząsany bez końca – kot nigdy nie zostanie wegetarianinem, nigdy. Z powodu kotów pierwszy raz w życiu pojawiłam się w mięsnym (a byłam wtedy weganką) i nawet nie wiedziałam co jest czym i tę wiedzę musiałam nadrobić. Jeśli mięso jest absolutnie nie do zaakceptowania w Twoim domu nie decyduj się na kota.
  • Żegnaj sterylne życie! Jeśli nie wynajmujesz kogoś do sprzątania, a w życiu masz więcej roboty niż tylko ogarnianie mieszkania przygotuj się na to, że nie będzie sterylnie. Twój kot nie raz wybiegnie z kuwety z upapranym tyłkiem, w razie choroby pęcherza może mu się zdarzyć załatwić poza kuwetą (tak, zdrowy kot, bez problemów behawioralnych może robić poza kuwetę, a choroby układu moczowego są bardzo częste), kotom zdarza się też od czasu do czasu puścić pawia, a czy muszę wspominać o zatruciach i biegunkach?

Warto to wszystko wziąć pod uwagę żeby nie rozczarować ani siebie ani zwierzaka. Nie ma nic bardziej przykrego jak kot, który po kilku dniach staje się w nowym domu nieproszonym gościem. W przypadku hodowli taki kociak ma dokąd wrócić, a w przypadku bezdomnego kociaka? No właśnie. Proszę Was róbcie wszystko z głową.

PS Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂