Jak otrząsnąć się z odrętwienia? [DLA NERWICOWCÓW]

Jak otrząsnąć się z odrętwienia

Kiedy chorowałam na nerwicę natręctw (a raczej kiedy moja choroba była w swojej aktywnej fazie, bo nie wierzę, że po można żyć jakby jej nigdy nie było) często zdarzało mi się zamierać. Zastygałam w mentalnym bezruchu i nie mogła kompletnie nic zrobić, jakbym trafiła na ścianę. Kiedy to co mnie otaczało zaczynało przygniatać po prostu chowałam się w sobie. I nie miało to nic wspólnego z bezpieczną przystanią. To nie było pozytywne zachowanie, chwila wytchnienia, od której było mi lepiej. To była ucieczka przed sprawami, które mnie zwyczajnie przerastały. A wcale nietrudno o takie sprawy kiedy ma się nerwice. Wtedy przerasta cie to, że nie możesz umyć rąk kiedy absolutnie musisz albo że dotknie cie obca osoba.

Temat ciężki, więc w tle dobrze puścić sobie gorącą kąpiel z pianką dla uszu – boskie 4 minuty i 46 sekund!

Spotkałam się kiedyś z opinią, że osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne są same sobie winne, bo to przecież konsekwencja ich dawno podjętych decyzji. Zgadzam się tylko w bardzo małym procencie. Są osoby, które rzeczywiście traktują takie zaburzenia jako wygodną wymówkę, żeby uciekać przed całym światem i nie brać odpowiedzialności za siebie swoje życie. Ale nie do takich osób piszę na tym blogu. Piszę go do osób, które zaburzenia wyniosły z domu rodzinnego (ja swoimi byłam karmiona już w życiu prenatalnym), u których rozwinęły się pod wpływem przykrych przeżyć oraz do osób które mają genetyczną skłonność do tego typu zaburzeń. I przede wszystkich dla tych, którzy chcą działać i odzyskać swoje życie. To jest najważniejsze. Nie ma tu miejsca na użalanie się, bo na tym uczuciu nie idzie się do przodu Ono właśnie tak zamiera człowieka.

Co robiłam kiedy łapało mnie odrętwienie i to co nadal robię kiedy widzę niepokojące sygnały (snucie się jak zmora bez celu, charakterystyczna mgiełka w głowie, sygnały ze strony ciała) to po prostu robienie czegoś na siłę. Jestem wtedy trochę jak ten biedny kot przebiegający przez drogę – nie rozglądam się na boki, zamykam oczy i biegnę, działam, czy tego chce czy nie. Bo w przeciwieństwie do kota nie przejedzie mnie na pewno żaden samochód, wszystkie ograniczenie mam w głowie i teraz muszę z nimi trochę powalczyć.

Jak otrząsnąć się z odrętwienia

W takiej sytuacji myślenie nie jest ci potrzebne. Żadnych szczegółowych analiz za i przeciw. Żadnego targowania – tylko chwile poleżę, przecież zasługuje na to żeby mieć spokój. Jestem jak najbardziej za dobrym i czułym podejście do siebie, ale tylko wtedy kiedy karmisz dobro. Kiedy zaczyna się karmić swoja złą stronę nie ma litości, że do siebie to tylko z miłością trzeba. Z miłością tak, ale trzeba też działać. Masz funkcjonować jak standardowy człowiek. Nie oglądać się na zagrożenia dookoła, których nie ma. Nie karmić się własnymi złymi myślami, nie użalać się. Nie bać się, że zaraz coś cie zaatakuje.

No może przesadzam, bo będziesz się bać na pewno. Na początku jak cholera, ale potem poczujesz jak wielką władzę masz nad własnym umysłem, jak możesz go modelować i zmieniać. To daje siłę. Twoje zachowania nie biorą się z niczego. Nie bez powodu jedną z najskuteczniejszych metod leczenia takich zaburzeń jest terapia behawioralna – czyli taka która zmienia Twoje obecne zachowania na inne, prawidłowe. Kiedy się zapadasz nie ma czasu na czekanie co będzie dalej, masz się ratować i wypłynąć na powierzchnię.

Jak otrząsnąć się z odrętwienia

Ja wiem, że to nie jest łatwe. Wiele lat temu byłam za słaba aby bez wspomagaczy zrobić pierwszy krok. I mimo że jestem przeciwna lekom jako sposobom na ciągłe wyciszanie zaburzeń nerwicowych (to jak wycieranie szmatą wody, która wypływa ci z pod drzwi zamiast po prostu wejść do łazienki i naprawić pękniętą rurę), ale jestem za jeśli chodzi o zaplanowane, czasowe (!) zażywanie po to by zrobić pierwsze kroki do zmiany. Jeśli jesteś w takim stanie, że nie potrafisz wykonywać podstawowych czynności (naprawdę podstawowych, bez oszukiwania – podstawowe czynności to na przykład jedzenie, chodzenie, mówienie, przemieszczanie się z miejsca na miejsce) zaplanuj z lekarzem początkową fazę z lekami. W innym przypadku poradzisz sobie. Serio! Bez paniki! Tabsy to nie są magiczne środki na szczęśliwe życie. Od nich Twoje życie nie będzie lepsze, a rozwalisz wątrobę, przytyjesz i nadal będziesz snuć się jak duch. To czego potrzebujesz masz w sobie tylko w tym całym bałaganie gdzieś Ci się zagubiło, ale żeby to znaleźć musisz działać.

Teraz kiedy nie mam natręctw (a przynajmniej nie więcej niż standardowy człowiek) w podobnych chwilach robię to co wywołuje we mnie dyskomfort albo czego nie chcę – rozmowy telefoniczne, zaległe sprawy, pójście gdzieś gdzie absolutnie nie chce się znaleźć (np. urzędy, problematyczne spotkania), a teraz jeszcze chce dorzucić mówienie po angielsku (oooo nie!). Czy takie „torturowanie” samej siebie jest dobre? Tak! Nie robię sobie żadnej krzywdy, to są czynności które ludzie wykonują codziennie i żyją. Też chcesz dobrze żyć?

Jak otrząsnąć się z odrętwienia

Zadanie na dziś: zrób listę rzeczy których absolutnie nie chcesz robić, nienawidzisz i czujesz taki wewnętrzny opór, że robi Ci się słabo albo niedobrze (mówienie po angielsku!!!). Może to będą Twoje natręctwa albo lęki, coś co inni ludzie robią ot tak, a Ty czujesz, że nie możesz. Następnego dnia znów ją przeczytaj  wybierz to co uważasz z niej za najłatwiejsze. Jeśli nie potrafisz wybrać daj sobie jeszcze dzień, ale nie dłużej – nie przeciągaj w nieskończoność, problemy od tego nie znikną. I kiedy nadarzy się okazja zrób to. Nie próbuj, nie staraj się tylko zrób to. Zamknij oczy i jak kot przebiegnij przez drogę. Nic Cie nie przejedzie. A jeśli ja będę jechać to na pewno zwolnię 😉

(dałam tekst do przeczytania koleżance: ”Jak to zwolnisz? Przecież Ty nie masz nawet prawa jazdy!” I rozwaliła moją puentę 😀 )

PS Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂

  • Ułożone myślenie to podstawa 🙂

    • Dee

      Co masz na myśli pisząc o ułożonym myśleniu a propo zaburzeń nerwicowych?

  • Bardzo dobry wpis! dziękuję 🙂

    • Dee

      Bardzo się cieszę! 🙂

  • Chapeau bas za ten wpis!

    • Dee

      Bardzo proszę 🙂

  • Dobra taka lista, bo przecież każdy ma jakieś natręctwo 🙁

    • Dee

      Jeśli nie masz więcej niż 3-4 natręctwa to nie masz się czym martwić 🙂 Każdy przecież jakieś ma – małe natrętne myśli, sprawdzanie czegoś albo wewnętrzny niepokój czy zupa nie została na gazie 😉 To normalne i bezpieczne. Dopiero kiedy jest ich więcej albo zaczynają przejmować władzę na Tobą (np hamują Cię przed robieniem podstawowych czynności – nie możesz wyjść z domu do pracy, bo ciągle coś układasz albo sprawdzasz) to wtedy warto zwrócić na nie uwagę.

      • Wiem, wiem. Mam koleżankę z nerwicą i przy niej czuję się mega spokojna 😉

  • Bardzo mądry wpis i świetna pointa! A rada dobra nawet dla osób, które nie cierpią na zaburzenia, ale w okresie zimowym ulegają melancholii i chandrze.

    • Dee

      Dzięki! 🙂

  • Wydaje mi się, że z listą natręctw jest podobnie jak z listą celów i postanowień. Jednak by wygrać choćby z jednym z punktów z pierwszej listy niejednokrotnie trzeba włożyć o wiele więcej czasu i pracy niż niezbędne są do zrealizowania tej drugiej.

    • Dee

      Wiesz z listą celów i postanowień jest tak, ze żeby je zrealizować musi zacząć działać. Walczysz ze swoim lenistwem i wzmacniasz motywacje. Z natręctwami jest tak, że żeby coś z nimi zrobić musisz przestać działać. Wydaje się proste, bo niby nic nie trzeba robić 😉 Haczyk jest tylko taki, że musisz przestać wykonywać czynności, które uważasz za podstawowe dla codziennego funkcjonowania i działania. To trochę tak jakby ktoś Ci powiedział, że jak przestaniesz jeść i oddychać to poczujesz się dużo lepiej. No jakiś świrus 😛 Masz rację, że potrzeba do tego dużo czasu i pracy plus cierpliwość i trochę szaleństwa 😉