Jak wybrać żwirek dla kota i… jego człowieka? [KROK PO KROKU]

żwirek dla kota

Szukanie żwirku idealnego to zadanie niemożliwe, wierzcie mi. Żwirek idealny sprząta się sam, nie sprawia żadnych problemów, a koty go kochają. Tylko gdzie taki produkują? No właśnie. Ale znalezienie żwirku bardzo dobrego albo chociaż dobrego jest już jak najbardziej możliwe. Wystarczy tylko poświęcić chwilkę na analizę, a potem testy. Ułatwię Wam to zadanie. Oto prosta analiza krok po kroku 😀

Podstawowe pytania przy wyborze żwirku to:

  • Czy Twój kot ma problemy behawioralne?
  • Szukasz żwirku dla dorosłego kota czy kociaka?
  • Czy Ty lub Twój kot preferuje konkretny rodzaj żwirku?
  • Czy przeszkadza Ci noszenie się żwirku z kuwety?
  • Ile czasu chcesz poświęcić na sprzątanie kuwety?
  • Jak chcesz pozbywać się zużytego żwirku?
  • Szukasz żwirku zbrylającego?
  • Co ze żwirkami zapachowymi?
  • Jak ważna dla Ciebie jest wydajność żwirku i jego pylenia?
  • A co z ceną?

Ufff… trochę tego jest. Na karteczce zapiszcie sobie odpowiedzi na te pytania i będzie można ruszyć dalej. Warto pamiętać, że nie da się znaleźć ideału, każdy żwirek ma swoje wady i zalety, a pytanie pomocnicze pomogą wybrać co jest tak naprawdę najważniejsze dla konkretnej osoby.

Trochę mi to przypomina zasadę trójkąta kompromisów. Znacie? W skrócie polega to na tym, że na każdym z kątów trójkąta jest zapisany cel, który chcemy osiągnąć przy robieniu jakiegoś projektu. Pierwszy kąt oznacza tanio, drugi szybko, a trzeci dobrze. I cały myk polega na tym, że można wybrać tylko dwa z trzech kątów. Bo jak będzie tanio i szybko to nie będzie dobrze. Jak dobrze i tanio no to nie będzie szybko. A jak szybko i dobrze no to trzeba szerzej otworzyć portfel.

I trochę tak właśnie jest z każdą decyzją, trzeba wybrać tylko to co najważniejsze. No dobra, dość tej filozofii, czas przejść do konkretów 😀

żwirek dla kota

Żwirek drewniany

Sama od niego zaczynałam, kiedy najważniejszym punktem dla mnie było pozbywanie się zużytego żwirku w toalecie. A potem przypadkowo przestawiłam koty na bentonit. A raczej one przestawiły mnie 😉

Pytania:

  • Drobny drewniany żwirek jest dobry dla kotów z problemami behawioralnymi. Ważne tyko żeby był zbrylający (chociaż dla mnie drewno zawsze jest na drugim miejscu za bentonitem #bentonitteam).
  • Nadaje się nawet dla bardzo małych kociaków (mam tu na myśli koty, które stawiają pierwsze kroki w nauce czystości. Będzie dobry dla hodowli albo domów tymczasowych dla maleńkich kociaków).
  • Koty zwykle go lubią albo chociaż tolerują w zależności od jego struktury i grubości (koty wolą drobne żwirki, więc żwirek drewniany w formie grubych wałeczków może nie wywołać entuzjazmu u kociastych).
  • Drobne żwirki drewniane noszą się jak jasny diabeł. Te grubsze (zwane również żwirkami dla kotów długowłosych) noszą się dużo, dużo mniej. Im grubszy drewniany żwirek tym mniej noszenia na łapkach. Problem tylko w tym, że nie każdy kociak chce korzystać ze żwirku w tej formie.
  • Żwirek drewniany sprząta się na bieżąco czyli kilka razy dziennie.
  • Można go spuszczać w toalecie, co dla niektórych będzie bardzo dużym plusem.
  • Do wyboru jest wersja zbrylająca i niezbrylająca czyli tak zwany pellet. W wersji niezbrylającej ciężko jest czyścic kuwetę na bieżąco i niestety szybko w kuwecie robi się syf. Dla kota z problemami behawioralnymi to nie jest dobry klimat. Dla właściciela zresztą też, bo częściej trzeba myć całą kuwetę i wymieniać całość żwirku. Przy zbrylającym wyciąga się po prostu tę część, która jest brudna. Ale żeby nie było za wesoło – nie trafiłam jeszcze na drewniany żwirek, który zbrylałby się idealnie i często po sprzątaniu zostają w kuwecie malutkie drobinki brudnego żwirku. Jeśli kot preferuje idealnie czysto w kuwecie może mu się to nie podobać (to jeden z powodów czemu dla kotów z problemami kuwetowymi polecam jednak bentonit).
  • Żwirki drewniane nie są perfumowane za co mają dużego plusa. Mają swój własny leśno-drzewny zapach. Dla mnie otwieranie nowego worka ze żwirkiem to była nie lada atrakcja 😛 mam świra na punkcie zapachu nowych książek i komiksów, więc inne drewniane zapachy to też mój klimat 😛 jeśli chodzi o sam zapach z kuwety to drewno neutralizuje go w przyzwoitym stopniu ale bez szału.
  • Żwirki są albo średnio wydajne albo mało wydajne. Im drobniejszy tym bardziej pyli.
  • Cena jest dość przyjemna dla kieszeni, wersja dla kotów długowłosych jest droższa.

żwirek dla kota

Moje wrażenia:

Używałam żwirku Cat’s Bets Eco Plus dość długo i byłam zadowolona z ceny, wydajności, łatwego pozbywania się żwirku, niezłego zbrylania. Za to wkurzało mnie straszne noszenie się i zbyt mocne pylenie. Przerzuciłam się wtedy na Cat’s Best Nature Gold, który dużo mniej się nosi i pyli. Za to cena była trochę wyższa, gorzej się zbrylał i był mniej wydajny. Nie ma ideału 😉 Koty wolały Eco Plus – jest drobniejszy i koty łatwiej go akceptują. Grubego Golda nie poleciłabym przy problemach z kuwetą, za to nie nosi się tak koszmarnie jak Eco. Moje koty zaakceptowały oba żwirki bez problemu, ale widać było, że Gold nie skradł ich serca. Chociaż Beor to jest wszystko-żwirowy, mąki bym mu nasypała do kuwety to też by się cieszył 😛

Żwirek bentonitowy

Na bentonit trafiłam przypadkiem. Skończył się żwirek, dwóch kurierów zrobiło mnie w konia i w końcu zostałam na weekend bez żwirku 😛

I tak to się zaczęło. Koty oszalały na punkcie bentonitu. Nawet Lulu, a to już coś znaczy 😉 ja nie byłam przekonana do końca – bentonit zawsze skreślałam, bo absolutnie nie wolno spuszczać go w toalecie.

Pytania:

  • Czemu koty tak polubiły bentonit? Jest drobny jak piasek i łatwo się w nim kopie (tak przynajmniej twierdzą koty 😛 ). To też przemawia za nim jeśli mamy kota z problemami behawioralnymi związanymi z kuwetą – ja zawsze wtedy polecam bezzapachowy bentonit.
  • Bentonit to nie jest dobry wybór jeśli chodzi o hodowle i domy tymczasowe dla bardzo małych kociaków. Małe koty mają to do siebie, że często zdarza się im podjadać… z kuwety. Tak, to nie żart! Małe kotę bywa głupie i wszystko chce przetestować. Zjedzenie dużej ilości bentonitu przez kota może skończyć się tragicznie – bentonit wiąże wodę i zamienia się w bardzo twarde cementopodobne coś. I wyobraźnie sobie teraz, że takie coś trafia do kociego jelita. Oprócz tego, że kot może się zatkać na amen, to bentonit pochłonie również jak najwięcej wilgoci z układu pokarmowego. Kociaki podjadające z kuwety trzymajcie z dala od bentonitu aż nie zmądrzeją!
  • Zwykle koty reagują entuzjastycznie na bentonit chyba, że to jakaś dzika wersja zapachowa – jagoda-wanilia-lawenda delux 😛
  • Noszenie się tak naprawdę zależy od rodzaju żwirku – ja trafiłam na bentonit, który nosi się jak diabli i bentonit który nie nosi się praktycznie wcale, o tym zaraz. Zawsze też warto zainwestować kilka złoty w plastikowy lub silikonowy dywanik przed kuwetę.
  • Bentonit tak jak żwirek drewniany sprząta się na bieżąco, kilka razy dziennie.
  • Bentonitu nie wolno wrzucać do toalety. Od razu nie zatka rur, ale ja bym wolała nie sprawdzać, przy którym razie tak się stanie. Zużyty żwirek wrzucamy do specjalnych pojemników albo do woreczka (ja używam zwykłych woreczków śniadaniowych i zawijam zużyty żwirek w 3 woreczki i nic mi nigdy nie śmierdzi).
  • Bentonit jest tylko zbrylający. I wie jak to się robi. Rzadko kiedy kulka ze żwirku się rozpada, raczej są twarde jak kamień i bez problemu można idealnie oddzielić czysty żwirek od zużytego (10 punktów dla Graffindoru!). [Edit. Dostałam info na temat niezbrylających bentonitów! :O Nie miałam o nich pojęcia, będę badać temat. Wychodzi więc, że i w tym przypadku do wyboru są dwie wersje. Jak dowiem się czegoś więcej o niezbrylającym bentonicie to zrobię kolejny edit.]
  • Tutaj jest do wyboru do koloru – zapachy od których w głowie może się zakręcić, a nawet zemdlić. Tak , nie jestem fanką żwirków zapachowych. Przy kotach z problemami nawet nie patrzcie na żwirek zapachowy przy zakupach, lepiej postawić na prostotę. Ostatnio dałam się przekonać do wypróbowania żwirków o zapachu pudru – zapach jest bardzo delikatny, koty też delikatnie pachną pudrem. Są też oczywiście minusy – wygrzebywanie sami wiecie czego z tej pudro zasypki może przyprawiać o mdłości. Nie chce myśleć nawet o tym mixie z lawendą 😛
  • Jest wydajny. Pyleniem tak naprawdę zależy od producenta – miałam taki który bardzo pylił, średnio i prawie wcale.
  • Cena zaczyna się od bardzo atrakcyjnej do w miarę przyzwoitej i dość wysokiej. Dla każdego coś miłego 😉

Moje wrażenia:

Zaczęłam od zwykłego Benka Naturalnego, bo nic innego nie mieli w sklepi pod domem i byłam średnio zadowolona. Nosił się dość mocno, pylił, przyklejał się do ścianek kuwety, a jego gruzozapach przyprawiał o mdłości. Ale był tak dobry jeśli chodzi o zbrylanie, wydajność, utrzymanie czystości w kuwecie i cenę, że już wiedziałam, że zaczyna się era bentonitu. Pytanie tylko brzmiało jaki wybrać. Stosuje teraz dwie wersje żwirku Tigerino – Canada (w wersji pudrowej i bezzapachowej, która naprawdę jest praktycznie bezzapachowa #żegnajgruzie) i  drobny Nuggies, który ma zapach pudru. I powiem Wam, że jeszcze nie wiem który jest lepszy! Oba żwirki bardzo mało pylą i są wydajne, prawie się nie noszą (to jest dla mnie bardzo ważne!), a to co wychodzi z kuwety w 80% zostaje na dywaniku. [Edit po paru miesiącach: Mogę wyłonić zwycięzce tego bentonitowego pojedynku – Tigerino Canada! Warto dopłacić kilka złotych i kupić tę wersję. Nuggies przy dłuższym użytkowaniu nabiera nieprzyjemnej wilgoci, gorzej się wtedy zbryla i brudzi kuwetę. Oba zaczynają też bardziej pylić im dłużej są przerzucane łopatką w kuwecie 😉 Wydajność nadal na plus, noszenie też. Ale wiem już że Nuggiesa nie kupię i jak na razie pozostanę przy Canadzie 🙂 ]

Zdjęcia niezamiatanych od 6 dni kuwet! Plus obowiązkowe kłęby sierści 😉 Specjalnie nie zamiatałam jak najdłużej, żeby pokazać jak mało żwirku jest koło kuwety i jak dużo zostaje na dywaniku.

żwirek dla kota

Oba zbrylają się bardzo dobrze, Canada trochę lepiej. Canada jest w wersji bez zapachu (mój faworyt!). Nuggies tylko zapachowy, ale zapach jest delikatny. Dobrze też chłoną inne zapachy z kuwety. Nie przykleją się zbyt mocno do ścianek (chyba nie wynaleźli żwirku, który przy akrobatycznych nawykach kuwetowych Lulu nie zacząłby się przyklejać). Koty częściej wybierają Canadę. Za to Nuggies ma atrakcyjniejszą cenę.  Jeszcze musimy kilka miesięcy potestować oba żwirki żebym wyłoniła oficjalnego zwycięzcę. Ale tak czy inaczej firma Tigerino to jak na razie mój faworyt.

Żwirek silikonowy

Na potrzeby wpisu koty przetestowały też żwirek silikonowy (ciężko się wypowiadać o czym czego się nie testowało na żywo) ale najpierw…

Pytania:

  • Silikon nie nadaje się dla kotów z problemami behawioralnymi. Kuleczki wydają specyficzny szurająco-trzeszczący dźwięk, który może stresować koty. Silikon będzie dobry dla zdrowych kotów, które go oczywiście zaakceptują. Nie każdy kot zaakceptuje żwirek silikonowy. Dlatego warto kupić małą paczkę i zobaczyć jaka będzie reakcja kota.
  • Bezpieczniej dla kociaków postawić na drewno, a przy dorosłych kotach trzeba przetestować 🙂
  • Nie jest to dobra opcja dla kotów które preferują regularnie czyszczoną kuwetę i które boją się nieznanych dźwięków. Silikon jest tylko dla pewnej grupy kotów.
  • Noszenie się zależy od producenta żwirku. Nie ma co się oszukiwać – każdy żwirek nosi się mniej lub bardziej.
  • Tutaj silikon punktuje. Trzeba regularnie usuwać tylko stałe odchody, mocz jest wchłaniany przez silikonowe kulki. Dzięki temu nie trzeba sprzątać kuwety na bieżąco. Dla leniwych specjalistów ds. czystości kuwety to będzie duży plus 😉
  • Silikon wyrzuca się w całości kiedy przestaje chłonąc mocz. Zapach i kolor żwirku jasno da znać ze pora na wymianę całości. To jak często trzeba wymieniać całość żwiru zależy od producenta, dlatego trzeba przetestować kilka rodzajów.
  • Silikon to zupełnie inny rodzaj żwirku – nie jest ani zbrylający ani niezbrylający. To trochę taki pampers w kulkach 😉
  • Podobnie jak bentonit może być w różnych wariantach zapachowych, ale ja wybrałam bez zapachu – nie dość że trzeszczy i skrzypi przy wchodzeniu do kuwety to jeszcze dorzucać do tego perfumowanie? Trochę za dużo bodźców jak na jedną kuwetę.
  • Żwirki które wypróbowałam nie pyliły. Z tego co słyszałam silikony nie pylą, ale mogę się mylić. Dajcie znać jak jest!
  • Ceny są przyzwoite ale wszystko i tak rozchodzi się o wydajność – tani żwirek, który po tygodniu śmierdzi i wymaga wymiany, nie będzie wcale tańszy niż droższy przy zakupie, który przez 3 tygodnie jest świeży. Testowanie w tym przypadku jest niezbędne! (Czy ja się powtarzam? 😛 )

żwirek dla kota

Moje wrażenia:

Koty wypróbowały dwa żwirki Tigerino Crystals – klasyczny bezzapachowy i w kolorze różowym (A co!). Niestety testy okazały się klęską. Dlaczego? Lulu pozostała kompletnie obojętna na żwirek. Korzystać z niego nie chciała (Lulu też jest w #bentonitteam), ale bawiło ją kopanie w tym czymś co tak śmiesznie trzeszczy. To na plus, dźwięk żwirku jej nie przestraszył, raczej zaintrygował.W przypadku Beora było gorzej – również nie załapał, że ta skrzypiąca masa służy do załatwiania się, ale za to uznał, że strasznie fajnie będzie wyrzucać jak największe ilości żwirku z kuwety i, o zgrozo, go zjadać!

Beorowi zdarzyła się wcześniej jedna próba jedzenia żwirku – kiedyś postanowił spróbować odrobinę drewna, mimo że był wtedy już 4 miesięcznym kociakiem. Na tym jednym razie jednak problem się skończył, te kilka ziarenek widać nie zasmakowało. W przypadku silikonu Beora poniosło – zaczął zajadać żwirek całymi haustami i testy trzeba było szybko przerwać. Widziałam wiele, ale czegoś takiego jeszcze nie! Jeśli myślicie, że koty Was już nie zaskoczą (stawiałam stówę, że Beor albo będzie korzystał jak należy albo przestraszy się trzeszczenia) to na pewno Was zaskoczą. Teoria teorią, przewidywanie kocich zachowań i wiedza swoją droga, ale każdy przypadek jest naprawdę wyjątkowy 🙂

Na koniec kilka kuwetowych myków:

  • Na rynku spotkacie się też z innymi żwirkami np. sepiolitowymi albo kukurydzianymi. Uwaga na kukurydziane, które są chętnie zjadane i to nie tylko przez małe koty, ale również dorosłe osobniki! Niestety koty karmione słabej jakości karmami (z dodatkiem zboża) mogą uznać, że to co mają w kuwecie nadaje się do przegryzki – w końcu to kukurydza 😛
  • Codziennie sprzątajcie kotu kuwetę! Nie ma że boli mnie głowa i nie mam czasu. Jeden raz to nawet jakbyście umierali, dwa razy to całkiem przyzwoicie, trzy to wręcz ideał. Jeśli kot nie sprawia problemów z kuwetą (wtedy możliwe, że trzeba go traktować inaczej wg jego własnego wzoru) to tyle wystarczy. Nie ma co czatować przy kuwecie i biec sprzątać po każdym siku #beentheredonethat
  • Dywanik to naprawdę podstawa. Kiedyś też myślałam, że po co mi to. Teraz nie wyobrażam sobie życia, szczególnie przy bentonicie.
  • Dbajcie o odpowiednią ilość żwirku w kuwecie. Pół pusta nie będzie zachęcała do korzystania. Ja zwykle mam od 5 cm do nawet 8 cm żwirku, bo Beor lubi kopać.
  • Jak często myć całą kuwetę? Nie jestem zwolennikiem zbyt częstego mycia całej kuwety. Koty lubią czysto, ale lubią też swój zapach. Raz na miesiąc wymiana żwirku i wyczyszczenie całej kuwety to naprawdę najczęściej jak można. Ja całe kuwety myję jeszcze rzadziej, zwykle co 2-3 miesiące. Wszystko zależy jak wygląda kuweta i żwirek. Przy bentonicie pozostały żwirek jest czysty, nie ma żadnych zagubionych kawałków. Przy drewnie wymieniłam częściej całość. Zbyt częste mycie kuwety plus mycie silnymi detergentami może zniechęcić kota do kuwety. W kuwecie ma być czysto, ale obiadu z niej jeść nie będziecie 😉
  • Kompletując wyprawkę nie zapomnij o kilku łopatkach! Ja kompletując pierwszą wyprawkę prawie o niech zapomniałam. To taki mały drobiazg, łatwo wylatuje z głowy, ale bez niech będziecie płakać 😉 Czyście też łopatki tak często jak kuwetę albo regularnie wymieniajcie.

Jakie żwirki używają Wasze koty? Jesteście zadowoleni? Co jest dla Was najważniejsze przy wyborze żwirku?

Patronat nad wpisem objął sklep bitiba.

PS Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂

  • Mnóstwo bardzo przydatnych informacji, i dla kota i dla człowieka. 😉 Nasz pupil był bardzo wybredny, jeśli chodzi o żwirek, to co nam się podobało ze względów łatwości utrzymania higieny w łazience, niekoniecznie spotykało się z aprobatą naszego drapieżnika. W końcu jednak, po długich negocjacjach, udało się wypracować kompromis. Indywidualne kocie charaktery. 🙂

    • Dee

      I jaki żwirek w końcu wybraliście? 😀

  • Eeeee miałam kota przez 17 lat, ale jakoś takich problemów nie miałam 🙂

    • Dee

      Co masz na myśli pisząc takich problemów? 🙂

      • żeby nie wiedzieć, jaki piasek wybrać – nie było takiego wyboru

        • Dee

          Ja tam się cieszę, że jest duży wybór 😀 Można przetestować kilka rodzajów i wybrać najlepszy dla konkretnej osoby i konkretnego kota (wybór żwirku dla kota z problemami behawioralnymi to często długa droga). Skoro nie było wyboru to i nie miałaś w czym wybierać 😉 fajnie, że mimo to trafiłaś na coś co Ci odpowiadało, ale każdy ma przecież inne wymagania.

  • Nie mam kota, ale wpis świetny i bardzo ważny dla osób mających. 🙂 Może kiedyś się to zmieni i kotek zagości w naszym domu, kto wie… 🙂

    • Dee

      Co to za życie bez kota! 😀 Życzę Ci żeby się kiedyś pojawił 😀

  • Reni Blog

    Nawet nie wiedziałam, ze jest aż taki wybór żwirków.

    • Dee

      Do wyboru do koloru 😀 trzeba co prawda trochę potestować, ale da się znaleźć coś co ucieszy i kota i sprzątającego kuwetę 😉

  • Narzeczona uczulona na kocią sierść więc odpada, ale baaaaardzo profesjonalne podsumowanie 🙂

    • Dee

      Dzięki! 😀 niestety znam dobrze temat uczuleń na koty. Ale im bardziej się w niego wgryzam, tym bardziej widzę jak jest skomplikowany i niejednoznaczny. Uczulenie można mieć tylko na konkretne koty, tylko w pewnych okresach życia, a nawet zależne od innego alergenu. Jest więc nadzieja 😉 Kiedy moja wiedza będzie jeszcze większa na pewno ruszę ten temat 🙂

  • Hahahahaha te kocie fotki są przeurocze! 😀

    • Dee

      Dzięki! 😀 to wszystko zasługa wspaniałych modeli <3 bo moje umiejętności są jeszcze bardzo podstawowe 😛

      • Nie ujmuj sobie – pomysł naprawdę super. 😀 Uchwyciłaś świetne momenty! <3

        • Dee

          Dziękuję Ci bardzo! <3 Nie ujmuje sobie, no co Ty, jestem tylko szczera 😀 cały czas jadę na automacie, pstrykam zdjęcia jak japoński turysta w muzeum i czasem coś tam mi się udaje uchwycić 😀 ale podoba mi się ta zabawa, więc w wolnym czasie czytam o co chodzi z ISO i innymi cudami haha 😛

          • Oooo to super! Praktyka czyni mistrza. 😀 Ja po kilku dobrych latach robienia zdjęć ‚na czuja’ kupiłam w końcu lustrzankę. No i powiem Ci, że pierwsze 10 fotek było czarnych. Hahaha, ale dobrze, że czytasz i się w to wgłębiasz. Jak będziesz potrzebowała jakichkolwiek konsultacji, pisz do mnie śmiało. Pomogę z przyjemnością. 🙂

          • Dee

            Oooo super, bardzo dziękuję 😀 bardzo podobają mi się Twoje zdjęcia, nawet sobie myślałam, że jak się zdecyduje kiedyś na sesje to uderzę do Ciebie 😀 haha z lustrzanką właśnie słyszałam, że tak jest dlatego kupiłam bezlusterkowca 😀 ale ostatnio starałam się obsłużyć lustrzankę kolegi i wychodziły całe zielone :O

          • Na sesję zapraszam bardzo mocno w każdym momencie! <3 Kocham robić fotki i jest to najprzyjemniejsza rzecz świata. 😀 Uderzaj do mnie bez najmniejszych wątpliwości!

            Ja też długo robiłam fotki bezlusterkowcem! Kupiłam model Sony już chyba 4 lata temu, może więcej, i mam go do tej pory. I jeśli nie chce mi się wyciągać lustrzanki, zmieniać obiektywów czy ciągnąć ciężkiego aparatu ze sobą, to bezlusterkowiec sprawia się idealnie. <3 Kocham ten aparat, bardzo dobry wybór! Z czasem przełącz na tryb manualny i na nim próbuj. Ja tak się uczyłam. 🙂

          • Dee

            Tak zrobię jak tylko przyjdzie czas na jakieś lepsze fotki mojej osoby 😀 ja kupiłam Olympusa, z którym nawet amator sobie poradzi (potwierdzam!), ale ponoć z możliwościami jeśli zacznę robić zdjęcia na trybie manualnym. A najprawdziwszą prawdą jest to, że wybrałam ten model, bo to najśliczniejszy aparat jaki w życiu widziałam 😀

          • Już nie mogę się doczekać sesji z Tobą! 😀
            Hahahaha no cóż, nie da się ukryć, że ładniejszym aparatem robi się ładniejsze zdjęcia! 😀

  • Dee

    Super 😀 oj przyda jej się morze żwiru dla małego kociaka 😉

  • Dee

    Żwirki?! Ale jak to? 😀

  • Dee

    To pewnie mama już przetestowała nie jeden żwirek 😀 a dokładniej mówiąc kociak mamy 😛

  • Dee

    Fakt, wyszło sporo tekstu, a i tak ledwo liznęłam temat! O żwirkach to książkę można by było napisać 😛 jaki w końcu żwirek wybrałaś? 🙂

    • Temat obszerny 🙂 A nie pamiętam, bo kotek był u nas chwilowo – przygarnięty z ulicy, ale niestety nasz psiak go nie tolerował i musieliśmy znaleźć nowy domek 🙂

  • Dee

    Super, że udało Ci się znaleźć dobry żwirek dla królika! 🙂 też kiedyś miałam króliki, za dzieciaka, ale wtedy nie miałam kompletnie pojęcia jak się nimi zajmować. Z tego co słyszałam to, wbrew pozorom, bardzo wymagające zwierzęta 🙂

    • Tak, to prawda. Króliki są bardzo delikatnymi zwierzakami 🙂

  • Dee

    Ewo bardzo uważaj przy wychodzących kociakach, bo łatwo o nieszczęście 🙁

    • Ewa

      Wiem, aczkolwiek są już dorosłe i swój rozum mają. Chociaż co prawda kilkukrotnie przyprawiły mnie o palpitację serca jak nie wracały do domu…

      • Dee

        Niestety kot nie rozumuje jak człowiek, czy mały czy dorosły. Ma też inne odruchy niż np pies – koty nie patrzą przed przejście przez ulicę i nie oceniają zagrożenia tylko biegną tak szybko jak się da.

        A może udałoby Ci się zbudować dla nich wolierę? Wtedy koty byłyby całe dnie na dworze, ale bezpieczne i Ty też byłabyś spokojna? Pomyśl czy to nie jest pomysł dla Ciebie 🙂

        • Ewa

          Moje czworonogi trzymają się z dala od ulicy, ale właściwie pomysł woliery nie jest zły. Przemyślę to! Dziękuję 🙂

          • Dee

            Nie ma sprawy 🙂 trzymam kciuki za wolierę 🙂

  • Smak Projektu

    Mam dwa futrzaki i również, jak Ty próbowałam wszystkiego 🙂 moim zdaniem bentonitowy jest najgorszym żwirkiem. Nie dość, że „nosi” się okropnie po całym domu to totalnie nie wsiąka zapachu z kuwety. Drewniany żwirek jest bardzo dobry o ile stosuje się go od początku. Pachnie trocinami z tym, że niestety moje koty go nie zaakceptowały. Silikonowy mimo tego, że najdroższy, sprawdza się w 100%. A można zaoszczędzić kupując przez internet na kilogramy 🙂

    • Dee

      Jakie firmy wypróbowałaś? 🙂 bo jeden bentonit nie równy drugiemu, podobnie jak drewno czy silikon. Dlatego ja piszę o konkretnych rodzajach, bo Benek też nie był dla mnie szałowy, ale znalazłam swój bentonit 😉 drewno koty zwykle bardzo łatwo akceptują, szczególnie te drobne żwirki. Najważniejsze, że znalazłaś żwirek, który koty lubią i jednocześnie nie doprowadza Cię do szału 😛

  • Karolina

    Bardzo spodobał mi się wpis 🙂 mam tylko jedno pytanie, jak to jest z filtrem z węglem aktywnym do kuwety? Jest konieczny ? Jakie ma zalety i jakie wady ? Czy w ogóle go używasz ?

    • Dee

      Nie używam, dla mnie jest zbędny 🙂 myślę, że otwarta lub półotwarta kuweta, a przede wszystkim dobrej jakości żwirek zdziałają więcej niż filtr. Oczywiście nie zaprzeczam, że filtry węglowe spełniają swoje zadanie(używam takich w butelkach wielorazowych), ale w połączeniu z kotami… 😉 ja miałam swoje kilka dni, aż kotały zaczęły mi je rozdrapywać i roznosić filtr na całe mieszkanie, od tamtej pory nie używam i nie tęsknie 😉

      • Karolina

        dziękuję za odpowiedź 🙂 szykuję się na kotka 🙂 więc wszelką wiedzę przyjmuję jak szalona 😀

        • Dee

          Bardzo dobre podejście 😀

  • Marta Jamroziak

    Trafilam na Twoj blog dzieki wpisowi o sadzeniu owsa, dzis zasadzilam oby wyrosl 😉 a co do zwirkow to moja ksiezniczka uzywa betonitu i jest jej ulubionym zwirkiem. Kuwete kupilam bardzo duza w rozmiarze xxl i tam czuje sie ona najlepiej.

    • Dee

      Cieszę się, że do mnie trafiłaś! 🙂 trawka na pewno wyrośnie, uzbrój się tylko w cierpliwość, bo zauważyłam, że zimą zajmuje jej to czasem kilka dni dłużej, ale za to wolniej więdnie 😀