Minikociostory #4 – jestem dorosła, pusta butelka i agent specjalny Lulu

minikociostory

Co to są minikociostory? To czasem bardzo krótkie, a czasem trochę dłuższe historyjki o moich perypetiach z kotami, które regularnie publikuję na fanpage’u Deevolution. Wiem, że nie wszyscy są fanami Facebooka, więc postanowiłam co jakiś czas robić z nich kompilację i wrzucać na stronę. Kto woli być na bieżąca i nie czekać na takie posty, które będą pojawiać się pewnie raz na kilka miesięcy może polubić mnie na FB. Będzie mi bardzo miło 🙂

Część pierwsza – Minikociostory #1 – diety, kąpiele i Harry Potter

Część druga – Minikociostory #2 – imprezy, kalendarz  mrożone banany

Część trzecia – Minikociostory #3 – ginura, jak piszę posty i przyszła już zima

*

19 stycznia

Kiedy zdajesz sobie sprawę, że jesteś dorosła?

Jest środek nocy (23:37), właśnie skończyłaś pracę, bo to był naprawdę szalony dzień, jutro nad ranem (05:30) wstajesz do kolejnej pracy, a lodówka świeci pustkami (ostrzeżenie: spokojnie, to nie jest historia o tym jak zjadłam swojego kota 😛 ). Na szczęście wcześniej z ostatnich lodówkowych resztek zrobiłaś sobie jedzenie na jutrzejszy dzień, więc można spokojnie się umyć i nareszcie chwile pospać.

Umyta wychodzisz z łazienki (jest już chwilę po północy), wchodzisz do kuchni i widzisz TO. Całe jutrzejsze śniadanie leży roztargane po kuchni, z pootwieranych pojemniczków wysypuje się sałatka, a całą resztę ktoś rozmazał po podłodze. Czujesz, że szlag Cię trafi. Przypomina Ci się wszystko. Że od kilku dni jesteś wyczerpana fizycznie. Że masz tak kurewsko choleryczny temperament. Że jesteś głodna jak jasny szlag, bo od jakiegoś czasu nie jesz już w nocy. Że w lodówce masz tyko dżem i musztardę. Że zaraz musisz znowu wstać, a jeszcze się nie położyłaś.

Od razu wiesz kto jest winny. Nie musisz dzwonić po CSI ani NCIS, obejdzie się bez śledztwa. Umazany ketchupem Beor mówi Ci wszystko. Gdyby był czysty też nie miałabyś wątpliwości. To nie jest styl Lulu. Bierzesz głęboki oddech i stajesz przy oknie. Trzeba się uspokoić.

„To tylko mały, głupi kot. Przecież on nie wie co robi. Przecież wiesz, że on nie wie. Wiesz przecież czemu koty zachowują się tak jak się zachowują. Jego wszystko ciekawi i chce się bawić. Wszędzie zawsze wejdzie, wiesz o tym. Nie da się teraz dać mu znać, że tak nie wolno. To jest tylko kot, nie można się na niego denerwować. Przecież już się tak nie denerwujesz jak kiedyś, wybuchanie gniewem nie jest dobre. Nie gniewaj się na kota. Musisz być mądrzejsza niż kot. Kot to nie człowiek, któremu można coś wytłumaczyć. Wstaniesz jeszcze wcześniej rano i kupisz sobie coś po drodze. Wiem, że jesteś bardzo zmęczona, to dlatego tak się denerwujesz. Jakbyś się w końcu wyspała to byś się tak nie denerwowała. Nie bawiłaś się dzisiaj z kotami, więc one same szukają sobie zabaw, wiesz o tym. Kochasz przecież swojego kota.”

Zmywasz podłogę, wyrzucasz jutrzejsze śniadanie, wycierasz Beora, a potem bierzesz go na ręce.

-Idziemy spać, Głąbie.

*

28 stycznia – w głupkowatym nastroju

– Masz dzisiaj czas?
– Nie, wiesz muszę siedzieć w domu.
– Eee?
– No bo przedwczoraj całe popołudnie nie było mnie w domu, a potem wpadłam tylko na chwile i nocowałam poza domem. Za to wczoraj poszłam do kina od razu po pracy i wróciłam dopiero wieczorem.
– No i?
– No i to, że Lulu się masakrycznie wściekła. Wrzeszczała na mnie wczoraj, a dziś rano jak szłam do pracy to znów dostałam burę. Dlatego siedzę w domu z kotałkami. Lulu jest bardzo stanowcza – nie pozwala mi dziś chodzić samej nawet do łazienki. Także wiesz, nie rozrywki mi w głowie. Siedzę z moją starą w domu 😛 😀

Pomocy! Kot mną rządzi!

*

30 stycznia – czuję się cool

Ja na poczcie. Płacę za list. Zamiast portfela wyciągam z torebki… parę skarpet! Na szczęście czystych. Pani w okienku patrzy na mnie podejrzliwie.
-No hehehe. Co za sytuacja! Czego te moje kocie łobuzy to nie wymyślą!
Zadowolona wychodzę z poczty. Ale ja to mam refleks! I gadane! Kilka minut później przypominam sobie, że sama je tam wsadziłam i zapomniałam, a zwaliłam na koty. I nie mam wyrzutów sumienia! Ale ze mnie Zła Kocia Mama 😀

*

6 lutego – w głupkowatym nastroju

10 sposobów na wykorzystanie pustej butelki po wodzie podczas zabaw z kotem:

  1. Pustą butelką można delikatnie postukać Beora po głowie. Stuk, stuk.
    2. Beor może pokochać stukanie butelką i chcieć więcej.
    3. Gładzenie Beora od czubka głowy po sam koniec pleców wyżej wymienioną butelką musi być magiczne – koteł nie może wytrzymać z radości. Mrau!
    4. Stukanie butelką po boczkach to jak zaproszenie do zabawy – Beor przyjmuje zaproszenie.
    5. Gładzenie butelką pleców Lulu to jednak głupi pomysł.
    6. Za to machanie butelką przed lulkową mordką jest już lepsze.
    7. Szturchanie butelką boczków i dupki Lulu kiedy ta leży na plecach jest już prawie boskie.
    8. Kręcenie dołem butelki po brzuchu Lulu to bajka! Nic tylko mruczeć!
    9. Lulu: „Nie za długo tego kręcenia, bo zaraz ugryzę tą butelkę!”
    10. Beor: „Halo! Też tu jestem! Czy ktoś może mnie postukać butelką po głowie?”

Jedna pusta butelka, a tyle radości 😀 Tak, tak. Jestem trochę dziwna… to jest kreatywna 😀

*

10 marca

O nie! Znów to samo. Zawsze jak Matka obejrzy albo przeczyta coś co ją „poruszy” (jak to ona mówi) to potem kręci się po domu jak zmora, ciągle chlipiąc i mamrocząc coś jak „Piękne…To było takie piękne…”. Żaden normalny kot tego nie zniesie. Jak by tu zmienić klimat?

Cel: Sprowadzić Matkę na ziemię (niech się lepiej kotem zajmie!)

Agent specjalny: Lulu

Opcje dodatkowe misji: Wkurzyć tego wazeliniarza Beora

Przebieg misji: Jak tylko Matka nałoży jedzenie do misek, trzeba biec tam ile sił w łapkach. W maksimum 30 sekund należy zjeść swoją porcję i porcję Beora. Następnie biec do kuchni, gdzie zasmarkana Matka myje gary. Rzygać. Rzygać. Rzygać. Minimum 3 lub 4 razy w różnych miejscach. Jak Matka spojrzy łzawym wzrokiem, wytarzać łapkę odrobinkę w rzygu (czego się nie robi dla sprawy), a potem zwiewać!

Efekt: Matka w totalnie przyziemnym nastroju zajmuje się szorowaniem podłogi i nie w głowie jej chlipania i wzruszenia. Sukces!

Dodatkowe korzyści: Beor wyje nieszczęśliwy nad swoją pustą miską. Cudowny dzień!

 

PS Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂