Nie potrzebujcie nikogo, tak jest zdrowo

nikogo nie potrzebuje

Kiedy mówię, że teraz nikogo nie potrzebuję, żeby żyć szczęśliwie i na dodatek (o zgrozo!) bardzo długo się tego uczyłam, to często wywołuję oburzenie. Że zła egoistka, że jakaś aspołeczna i na dodatek zamiast serca ma bryłkę lodu (na szczęście bardzo rzadko dzielę się tymi przemyśleniami z ludźmi, którzy kochają ocenianie po pozorach 😛 ). I nie chodzi tu o to, że jestem taka fifarafa co lubi powiedzieć coś kontrowersyjnego, a potem pławić się w reakcji jaką wywołała. Mówię szczerze – cudownie jest nikogo nie potrzebować. Kiedyś myślałabym, że to jakieś szaleństwo. Bo to przecież normalne kogoś potrzebować.

Tytuł brzmi trochę jak fragment jakiegoś średniej jakości kawałka hip hopowego, ale temat jest poważny 😀 Poważnie się, więc nad nim zastanówmy. Kiedy czegoś lub kogoś potrzebujesz to trochę tak jakbyś uważała, że sama nie dasz sobie rady. Jak łatwo, miło i przyjemnie jest kiedy ktoś robi coś za nas, nie? Ale na dłuższą metę widzę, że ta niepotrzebująca na gwałt niczego od nikogo ja jest szczęśliwsza i lepiej radzi sobie w życiu, niż ta ciągle szukająca skądś pomocy. Zdrowy egoizm jest dobry. Plus dzielenie się tym co się ma. Super duet! 😀

nikogo nie potrzebuje

Dla mnie ideałem każdej bliskiej relacji jest ta jak najmniej interesowna. Uczucia to nie biznes. Tak się nie robi. Kiedy potrzebujesz tej drugiej osoby, bo tak wychodzi taniej za mieszkanie, a jednej pensji trudniej się utrzymać. Bo czujesz się ciągle taka samotna i życie wydaje się bez sensu. Może druga osoba wypełni tę pustkę? Bo z kimś jest wygodnie – jest ktoś kto za Ciebie w weekend posprząta łazienkę, a w tygodniu ugotuje obiad. Bo sama sobie nie poradzisz, a mając kogoś obok będzie Ci się wydawało, że idzie Ci o wiele lepiej (nawet jak będzie tak samo jak wcześniej). Bo są już dzieci, wspólne zobowiązania, kredyty i co teraz? Tak jest wygodnie.

Ideał to kiedy potrzebujesz tej drugiej osoby po to żeby ją po prostu lubić albo kochać. Inne rzeczy też są bardzo miłe – pomoc, obecność, wspólny czas. Spędzanie czasu z kimś jest wspaniałe. Ale nie chce żeby inna osoba była dla mnie tylko narzędziem do zaspokajania potrzeb. Pisałam już o tym, że odkąd zeszłą ze mnie ta napinka, że kogoś potrzebuje moje relacje z innymi ludźmi układają się lepiej. Chyba najlepiej w całym moim życiu. Bo wiem, że świat się nie zawali jak zostanę sama. Twój też się nie zawali.

nikogo nie potrzebuje

To cudowne uczucie kiedy wiesz, że od nikogo nie zależysz. To jest zdrowe, serio. Wtedy relacje z innymi mogą być proste i czyste. Żadnych ukrytych celów, żadnego łatania swoich lęków, żadnego drugiego dna. Potrzebujesz ludzi żeby z nimi pogadać i żeby ich wysłuchać, poradzić się albo służyć radą, posłuchać zabawnych i smutnych historii, razem gdzieś pojechać, przytulić ich, razem się pośmiać, zobaczyć się, pobyć obok siebie i ze sobą. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że doskonała relacja to taka, w której nie potrzebuje się drugiej strony do niczego, ale nadal się ją chce, bo po prostu się kocha. Ja się zgadzam w 100%,  tylko rozszerzam definicję na kochanie i lubienie 😀 relacje przyjacielskie mają dla mnie tak samo wielkie znaczenie jak miłosne.

PS1 Wiem, że dziś to czego mi najbardziej potrzeba to nagranie z programu krótkiego solistek w Helsinkach. Czemu oni jeżdżą na łyżwach, kiedy ja nie mogę tego oglądać? :O Były dziś rano relacje na żywo na YT, których nie mogłam zobaczyć i teraz świruje. Potrzebowanie czegoś jest szalone i bardzo niezdrowe, widzicie to teraz na żywym przykładzie haha 😀

PS2 To jest naprawdę wesoły temat (chociaż na pierwszy rzut oka by się wydawało, że nie, bo smęcę żeby nikogo nie potrzebować, a to przecież totalna deprecha i samotność 😛 ) dlatego cały wpis wypełniają szczęśliwe, kolorowe muszelki – są obok siebie, ale każda umie również żyć osobno i niczego jej nie brakuje haha 😀 nie no kończę tę filozofię i szukam powtórek z mistrzostw 😀

PS3 Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂