O tym jak wieść spokojne życie z kocimi potworkami

koci behawioryzm

Gdyby ktoś zapytał mnie co kocham najbardziej na świecie to w pierwsze trójce tego zestawienia na pewno znalazłyby się koty. Jestem nimi kompletnie zafascynowana i marzyłam o własnym bardzo, bardzo długo. (Na zdjęciu powyżej – Beor).

ragdollLulu

Kilka lat temu, kiedy byłam w czarnej dupie życiowej i finansowej spotkałam pewnego kota. Mieszkałam wtedy na zabitej dechami wsi, mój stan konta nie pozwalał mi nawet na kupno paczki fajek (no chyba, że przestałabym jeść) i swoją przyszłość widziałam w bardzo czarnych barwach. Wracając kiedyś późnym wieczorem do domu zauważyłam na końcu drogi kociaka. Zwykły bury pręgusek, coś około czterech, no może sześciu miesięcy, żaden niezwykły widok na wsiach gdzie koty i psy biegają luzem całymi stadami. Ten jednak był wyjątkowo dobrze zsocjalizowany. Zatrzymałam się żeby na niego popatrzeć, a ten podbiegł do mnie jak do starej kumpeli z ogonkiem w górze. Kiedy ukucnęłam żeby go pogłaskać kociak po prostu na mnie wskoczył! Uznał, że te kolana należą teraz do niego i koniec, był przezabawny i ufny. Był cudowny. To była miłość od pierwszego wejrzenia i kompletnie wyłączyła mi rozum. Postanowiłam impulsywnie, że zabieram go ze sobą. Nie byłam wtedy jednak sama. Moja towarzyszka ściągnęła mnie zaraz na ziemię. Miała niestety rację. Nie miałam gdzie go zabrać, sama nie wiedziałam czy będę miała gdzie mieszkać, nie miałam za co go wykarmić, ani żeby zabrać go do weterynarza, o kuwecie czy innych podstawowych rzeczach nie wspomnę. Kociak nie był zabiedzony, prawdopodobnie urodził się gdzieś niedaleko gdzie miał pełną miskę niekoniecznie odpowiedniego jedzenia, ale pełną. U mnie byłaby pusta. Poszłam przodem szybkim krokiem, a A. zatrzymała kociaka. Bardzo płakał i wołał za mną. To niezwykła i smutna chwila kiedy kot Cię wybiera, a Ty nie możesz go zatrzymać. Tego wieczora strasznie płakałam, ale wiedziałam że postąpiłam dobrze. Z perspektywy czasu nadal tak myślę, to nie był czas na kota, a spontaniczne przygarnianie zwierzęcia nie zawsze jest dla niego ratunkiem. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – mam dwa kociaki, które kocham szaloną miłością i które uczą mnie kociego życia. To było ważne doświadczenie.

ragdollTak, tak, jest słodki jak ciasteczko 😀 i natrętny jak myśl, że zjadłoby się coś słodkiego 😉

Sama jestem trochę jak kot, automatycznie odbieram sygnały, które dają mi koty. Wiele rzeczy robię instynktownie i nie potrafię ich wytłumaczyć. Nie oznacza to, że jestem jakimś magicznym kocim zaklinaczem i gdzie nie pójdę tam kociarnia całą bandą oblega mnie jak muchy gnój. Niestety tak to nie działa. Jednak obce, udomowione koty często szybko zaczynają mi ufać. Traktuję ich trochę jak ludzi i ta strategia często się sprawdza. Zróbmy test z Bravo żeby trochę przybliżyć to wszystko.

Wyobraź sobie taką sytuację – zauważasz wyjątkowo interesującego przedstawiciela gatunku ludzkiego, na widok którego aż Cię świerzbią ręce. Jak rozpoczynasz znajomość?

  1. wskakujesz mu na kolana i drapiesz po brzuszku
  2. podbiegasz w podskokach i miziasz za uchem z zaangażowaniem
  3. klepiesz go po plecach i mruczysz „Kto jest słodką kicią?”

Hmmm… No proszę niech mi ktoś powie, że wybrał którąkolwiek odpowiedź 🙂

Możemy przyjąć, że nikt nie reaguje tak na nieznajomego choćby nawet miał na to ochotę. Z kotami jest podobnie. Większość kotów preferuje spokojne zapoznanie. Na powitanie uprzejme ignorowanie i pierwszy kontakt fizyczny zainicjowany przez kociastego jeśli uzna że Cię lubi albo w sumie oblecisz. Na kota tak naprawdę nie ma jednej, skutecznej na 100% recepty, każdy jest zupełnie inny i trzeba do każdego podchodzić indywidualnie. I to jest właśnie super sprawa.

ragdollLulkowe spędzanie 99% wolnego czasu

Pojawił mi się w głowie pomysł żeby moją wiedzę sformalizować i uzupełnić braki, a pasję zamienić w zawód – kociego behawiorystę. Działam w tej kwestii bardzo mocno, więc nie mogłoby zabraknąć tej kategorii na blogu. Będą kocie porady, kocie opowieści, a także temat kotów rasowych i hodowli. Już się nie mogę doczekać!

PS Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂