Nie poświęcę życia dla swoich kotów. Ty też tego nie rób!

życie z kotem

Jeśli miałabym powiedzieć, co jest najważniejszą wartością jaką chcę promować na tej stronie, i to tylko jedną jedyną i na dodatek taką, która dotyczy zarówno ludzi jak i kotów to bez wahania powiedziałabym, że równowaga (kocham takie długaśne zdania, z których mogłyby powstać nawet trzy i cieszę się, że Deevolution to miejsce, gdzie mogę pisać tak jak tylko chcę 😀 ). Nie raz zastanawiałam się, czy nie ma czegoś lepszego, jeszcze mocniej oddającego to, jak chcę żyć i co chciałabym zobaczyć w świecie.  I nie ma. Równowaga zawsze wymiata 😀 dla mnie każdy ma być zadowolony, nieważne czy to człowiek, czy kot. A pamiętam, że był czas kiedy tą równowagę zachwiałam.

Wiem, że teraz panuje moda na wręcz szaleńcze skupianie się na kotach i pomijanie w tym procesie ludzi. Z jednej strony cieszę się, że jest tyle osób, które bez wahania zabiorą głos w sprawie zwierząt, a z drugiej do końca mi się to nie podoba. Nigdy nie patrzę na kota jako samodzielny byt, zawsze z tyłu głowy mam jego właściciela (nie raz już mnie poprawiano, że mówi się opiekun 😛 ale ja nie czuję pejoratywnego wydźwięku tego słowa, poza tym moje koty to oczywiście moi niewolnicy 😛 ). I jeśli szukam rozwiązania, to w pierwszej kolejności szukam kompromisów, a potem dopiero skupiam się w całości na kocie. Dla mnie jeśli obie strony nie są zadowolone, to nie ma sukcesu. Wkurzony właściciel to wkurzony kot i odwrotnie. Szczęśliwy właściciel to szczęśliwy kot i odwrotnie. To jest dla mnie ta cała magiczna równowaga.

życie z kotem

Wracając do tematu. Co mam na myśli mówiąc, że nie poświęcę życia dla kotów? Wiem, że istnieje taki pogląd, że kot jest absolutnie najważniejszy. Wiele osób świata nie widzi poza swoimi zwierzakami, całe życie kręci się wokół nich i są w stanie zrobić dla kotów wszystko. Kiedyś byłam w tej właśnie grupie, aż do momentu, kiedy się zorientowałam, że coś tracę. Nie raz zdarzało mi się, że rezygnowałam z fajnego wyjazdu, bo nie mogę przecież zostawić kotów, nikt inny nie zajmie się nimi tak jak ja! One mnie potrzebują! No wiadomo. Nocowanie poza domem w weekend? No way! Co na to powie Lulu, będzie na mnie wściekła. A może by tak wyprowadzić się w jakieś nowe, ciekawe miejsce? Nigdy! Koty na pewno źle zniosłyby przeprowadzkę. I tym sposobem dorosła kobieta sama nałożyła sobie na szyję pętle i to pod postacią dwóch kudłatych kotów.

Moje koty są dla mnie ważne. Zawsze doradzam i będę doradzać, aby koty traktować z szacunkiem, kochać, karmić tylko wartościowym żarełkiem, wybawiać i zapewniać rozrywkę, nie wypuszczać samopas, regularnie badać, ale nigdy moje koty nie będą ważniejsze niż ja. Już dawno minęłam etap poświęcania się dla kogoś i rezygnowania z czegoś dla kogoś. Dlatego małymi krokami postanowiłam zmienić moje nastawienie. Nie powiem, żeby to było łatwe. Moje koty to jedyne żywe istoty, których wzrok tak na mnie działa. Kiedy się pakuje i wychodzę z domu, muszę szybko zamykać drzwi żebym czasem nie zmieniła zdania pod wpływem pełnych wyrzutu oczu Lulu (Beor patrzy jak zdziwiona sowa, więc z nim jest łatwiej). Tak, teraz czasem wyjeżdżam i zamierzam wyjeżdżać częściej. I w tym czasie, kiedy mnie nie ma koty są pod opieką kogoś komu ufam.

życie z kotem

Tu nie chodzi o przechodzenie z jednej skrajności w drugą, czyli jestem kocim niewolnikiem albo mam swoje koty w dupie. Tak, zamierzam mieszkać w różnych miejscach i koty będą tam mieszkać ze mną. Co nie znaczy, że zabiorę je gdzieś gdzie nie ma dla nich warunków albo gdzie przeprawa jest moim zdanie niehumanitarna (podróż do UK samolotem nie jest dla nas, bo nie zgadzam się na przewożenie kotów jak walizek z gaciami i butami. Chyba że wybierzemy się drogą morską, ale nie wiem czy to legalne 😛 ).

Dla mnie nie ma znaczenia czy chodzi o związek z człowiekiem, czy więź ze zwierzęciem – nie chcę nigdy powiedzieć, że przez kogoś nie spełniłam swoich marzeń, nie spróbowałam tego czego naprawdę chciałam. Najsmutniej jest mi zawsze słuchać, kiedy inni mówią: „Zmarnowałam na nią/niego najlepsze lata swojego życia, straciłam czas i marzenia”. Dlatego ja nie odkładam swoich marzeń, tylko tworzę ich alternatywne wersje. Wiem, że mając pod opieką koty, nie mogę wyprzedać swoich rzeczy i goła i wesoła pojechać gdzieś zobaczyć jak sobie poradzę (tak, takie pragnienia regularnie rodzą się w mojej głowie, mój duch ma ADHD 😛 ). Mogę za to pojechać tam, gdzie tylko zechcę jeśli zaplanuje to wcześniej. Mogę kiedyś uznać, że bycie behawiorystą jest do bani (ze mną to nigdy nie wiadomo), ale nigdy nie utracę mojej wiedzy i tego, że po prostu umiem zająć się moimi kocimi niewolnikami. Mamy za sobą już kilka ładnych przeprowadzek i tylko jedną koty zniosły średnio, ale była robiona na szybko i sama byłam nią zaskoczona.

życie z kotem

Na pewno znajdą się osoby, które obrzucą mnie błotem (to mnie zawsze smuci w społeczności kociarzy, że często nie wspierają się nawzajem i nie słuchają, a potem kończy się to na przepychankach i inwektywach), ale spokojnie mam włączona opcje zatwierdzania komentarzy 😛 nie musisz zgadzać się ze mną, ale pomyśl czy czasem też nie zdarzają Ci się takie sytuacje, kiedy rezygnujesz z czegoś, no bo przecież masz koty. Czy nie masz czasem poczucia winy, kiedy robisz coś dla siebie, a Twój kot zostaje w domu? Czy możesz z ręką na sercu powiedzieć, że utrzymujesz równowagę pomiędzy odpowiednim dbaniem o siebie, a czasem przeznaczonym dla Twojego kota?

PS Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂