Jak robienie pierogów pomogło mi w przejęciu inicjatywy

deevolution

Byłam naprawdę wściekła. Co robiłam źle skoro wszystkie moje starania szły w próżnię? Obojętnie jak się starałam, ciągle dostawałam po dupie. Byłam tak wściekła, że przed długim weekendem odwołam wszystkie wieczorne plany i … zrobiłam pierogi.

Spokojnie, nie staram się o tytuł perfekcyjnej pani domu, ja po prostu kocham robić pierogi! Tylko czemu o tym wspominam? Czy to jakiś szczególnie ciekawy nius? W pewnym sensie tak 🙂

deevolution

Kocham robić pierogi ale nigdy ich nie robię

Też macie coś takiego? Coś co zawsze odkładacie na później i na niewiadomo kiedy. Coś co kochacie albo bardzo lubicie. Ale co jest też problematyczne i w co trzeba włożyć sporo wysiłku. Ja mam tak z pierogami. Zawsze mam coś innego do zrobienia, a kiedy mam czas znajdzie się mnóstwo wymówek żeby ich nie robić. Takie klasyczne wymówki i ciągle odkładanie wszystkiego na potem.

U mnie to wygląda tak:

Kocham klejenie pierogów, wychodzą mi takie śliczne z delikatną falbanką. Robienie farszu też nie jest złe, ale najgorsze jest ciasto. Robienie ciasta jest takie meczące! Zwykle sobie mówię, że gdybym miała maszynkę która sama mi je zagniecie, taka ma moja koleżanka, to wtedy bym robiła pierogi. A może poproszę koleżankę żeby mi pożyczyła? Albo poproszę kogoś żeby mi je zagniótł? Tak, tak, to dobry pomysł. Zrobię to jutro. Albo nie! Może w przyszłym tygodniu…

I tak minęły lata od kiedy robiłam sama pierogi. Raz udało mi się załapać na klejenie do kogoś, ale to nie to samo.

deevolution

Ciągle to nie był ten czas i zawsze miałam jakąś wymówkę. I wreszcie wkurzyłam się na samą siebie. Jedną z rzeczy, którymi staram się poprawiać gorsze dni jest robienie rzeczy, których efekt od razu widać, taki który jest namacalny. A teraz miałam mocno demotywujące kilka dni i potrzebowałam mocnego uderzenia. Odsunęłam więc od siebie wszystkie ale i przejęłam inicjatywę. Bo kto ma ją przejąć jak spędzam czas sama ze sobą? 😉

Odwołałam wszystkie plany na wieczór (szok i niedowierzanie!) i myknęłam na szybkie zakupy. Nie mam wałka? To rusz że tyłek do sklepu z wałkami i kup wałek! OK, mam wałek, ale w sumie to mogłam kupić wino, lepiej by się kulało… Czy koty mogą przestać ugniatać ze mną ciasto? Ała, jaka gorąca woda! Ugniatanie ciasto to jednak nie kaszka z mleczkiem. I jakieś 6h później kiedy wszystko było już gotowe, ja umieram ze zmęczenia i miałam na stanie jakiś milion pierogów, czułam się w końcu… fantastycznie!

deevolution

I to jest mój sposób na małe kryzysy. Skoro nie udaje mi się to na co nie mam wpływu robię to co na co mam realny wpływ. Bo zły okres minie prędzej czy później, ale zawsze można sobie w tym czasie poprawić samopoczucie i zrobić coś co daje satysfakcję i z czego można realnie skorzystać. Nawet jeśli to miałoby być uszycie czegoś ładnego, ugotowanie skomplikowanej potrawy, wydzierganie serwetki albo sklejenie setki pierogów 😀 Do dzieła! 😀

deevolution

A Wy co robicie w takich sytuacjach? Co ciągle odkładacie na wieczne później? Kto wpada na pierogi? 😛

PS1 Pierogi chyba pomogły, bo w kolejnym tygodniu udało mi się wszystko nad czym pracowałam wcześniej! Nic tak nie pomaga w życiu jak robienie pierogów! Są magiczne! Dla podtrzymania efektów zrobiłam jeszcze raz, a teraz sama wyglądam jak pieróg 😀

PS2 Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂

deevolution