Równowaga to nie jest coś co dostajesz raz na zawsze

jak odzyskać równowagę

Czasem kiedy mi się wydaje, że jestem już super bohaterem, to rzeczywistość szybko sprowadza mnie na ziemię. Ostatnio znów miałam jeden ze swoich nerwicowych ataków. Nie było tak źle jak kiedyś i myślę, że już nigdy nie będzie aż tak źle. W najgorszym okresie po każdym ataku nie wstawałam z łóżka przez dwa, trzy dni. Nie mogłam też opanować ciała bez leków, więc postęp nadal jest niesamowity.

Po co to piszę?

A po to żeby pokazać, że obojętnie jak bardzo się starasz i ile byś nie pracowała nad sobą to i tak od czasu do czasu dostaniesz obuchem w łeb. I to jest normalne. To nie znaczy że cała Twoja praca jest do dupy i nic już nie znaczy. Ważne żeby nie panikować tylko znaleźć rozwiązanie, gdyby sytuacja się powtórzyła.

Skąd wziął się mój atak?

  • Ciało było wyczerpane fizycznie – zbyt dużo pracy, za mało snu (dlatego tak mocno cisnę jeśli chodzi o dbanie o siebie). Słabe ciało to słabe nerwy. Mózg i cała reszta to jeden zestaw, nie można ich traktować osobno.
  • Zetknęłam się z problemem, z którym kompletnie sobie nie radzę. Już pomijając co to jest, to ostatnia rzecz która dotyka mnie tak mocno. I akurat ona trafiła na taki podatny grunt. To takie coś od czego czujesz że więcej nie zniesiesz, do głowy napływa fala paskudnych wspomnień i wszystko robi się czarne.

Potrzebne więc było combo – słabe, wycieńczone ciało i problem,  który mnie przerasta. Gdybym czuła się dobrze fizycznie to nic by się nie stało, bo wcześniej zdarzały mi się podobne sytuacje. Problemem było to, że załamała się cała moja równowaga. Nie że troszkę odeszłam od środka. Nie że balansuje gdzieś po bokach. Całkiem z niej spadłam.

Pewnie też zdarzają Ci się takie upadki. Mniejsze i większe. Co mi pomaga w utrzymywaniu równowagi?

  • Znam siebie i swoje ciało – wiem kiedy potrzebuje dużo odpoczynku, ile musi spać, ile jest w stanie znieść. To jest pierwszy krok – poznanie siebie. I nie doprowadzanie do sytuacji kiedy jesteś na skraju. Ja w takiej niestety byłam.
  • Pilnuje równowagi – po prostu. Kiedy przechylam się za bardzo w jedna stronę szybko wycofuje się na środek. A mam do tego dziką skłonność, bo uwielbiam kontrasty. Ale to nie jest dobre dla emocji i dobrego samopoczucia.
  • Nie bać się bania – kluczem do równowagi jest akceptacja strachu. Strach to takie nieznośny wujaszek, który ciągle Cie pyta przy wszystkich czemu nie masz jeszcze męża/dzieci/jakiejś normalnej pracy/ a może byś trochę w końcu zrzuciła? Nie lubisz dziada, ale i tak widujesz go na każdym rodzinnym spotkaniu. A kiedy zaczyna swoje głupie docinki to masz jednocześnie ochotę się schować i wywalić mu na głowę całą miskę sałatki warzywnej. Tylko, że to nie na tym polega. Strach można zignorować, wyśmiać albo zaakceptować. I przede wszystkim wyznaczyć mu granice. Nie ma sensu z nim dziko walczyć, bo to zabiera energię, a on i tak nie zniknie. Nic nie udowadniaj swojemu strachowi. Zmniejsz po prostu jego ważność . On gdzieś tam sobie będzie, z tyłu głowy, ale to od Ciebie zależy czy go słuchasz czy wychodzisz z imprezy. Ja często wtedy stosuję metodę na „I co z tego?”.
  • I najważniejsze – równowaga to nie jest coś co dostajesz raz na zawsze. Ona zawsze będzie Ci się wymykać z rąk. Najpierw z Tobą flirtuje, a potem odpycha. Nigdy nie będzie na zawsze Twoja. Zaakceptuj to. Nie przyzwyczajaj się do niej, nie rozpaczaj kiedy się załamuje. Na równowagę składa się milion mały kroków. A one wymagają czasu, cierpliwości i pracy. Brzmi beznadziejnie, ale taka prawda. Sorry, taki temat sobie wybrałam na post 😛

Ja po swoim ataku po prostu poszłam spać (to u mnie lek na wiele problemów z emocjami). A potem obudziłam się rano i znów było dobrze. Nigdy nie wiem, kiedy taka sytuacja może się znów powtórzyć. Znam tyko te dwie przyczyny, ale może jest ich więcej? Ale nie boje się tego. Akceptuje to i żyje sobie dalej dobrze i spokojnie. A jak coś znów się zdarzy to wtedy trzeba będzie sobie z tym poradzić.

PS Jeśli podobał Ci się ten artykuł możesz polubić Deevolution na Facebooku lub śledzić mnie na Bloglovin’. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów 🙂